poniedziałek, 20 czerwca 2011

Rozszerzona rzeczywistość

Rozszerzona rzeczywistość, czyli z ang. Augmented Reality, to jedna z najbardziej innowacyjnych technik na rynku reklamowym. Jest to system łączący rzeczywistość z technologią komputerową, co w efekcie poszerza nasz odbiór rzeczywistości i dostarcza bardzo wiarygodnej iluzji. Najważniejsze cechy AR (według Rolanda Azuma) to połączenie wirtualnej rzeczywistości ze światem realnym, interaktywność w czasie rzeczywistym oraz trójwymiarowość działań.

W celu zapoznania się z tą technologią zachęcam do obejrzenia materiału promocyjnego firmy Adv.pl (szczególnie druga część filmu).
 
 
 
Augmented Reality wykorzystuje immersję - zanurza widza w wirtualny świat.

Tutaj widać niektóre możliwości AR:
 
 
Technika rozszerzonej rzeczywistości jest stosowana w wielu dziedzinach, np. w medycynie, lotnictwie i architekturze. Możliwość trójwymiarowego pokazania rzeczywistości i jej struktur jest bardzo pomocna. Ciekawym, choć wcale nie takim „świeżym” zjawiskiem jest wykorzystanie AR w marketingu i reklamie.

Pod koniec ubiegłego roku rosyjska organizacja ochrony przyrody WWF stworzyła niesamowitą kampanię, która miała na celu zainteresowanie kwestią zabijania tygrysów syberyjskich. Wyprodukowano specjalne koszulki, posiadające interaktywny znacznik. Człowiek ubrany w koszulkę, przeglądający się w lustrze w przymierzalni mógł poczuć, co znaczy, gdy ktoś do ciebie strzela. Słychać strzał oraz widać krew w lustrzanym odbiciu. Taki sam efekt można było osiągnąć poprzez stronę internetową (http://www.wwf.ru/eng), „przeglądając się” w kamerce internetowej.

Oto wspomniana reklama. Moim zdaniem zarówno kampania, jak i wykorzystanie tu AR to wspaniały pomysł.
 
 
AR to sposób na dostarczenie odbiorcy nowych emocji i doświadczeń. Sam pomysł AR powstał już w latach 90' XX wieku, ale jego rozwój trwa cały czas. W polskiej reklamie AR rozwija się i możemy oglądać coraz więcej jej przykładów

Dla zainteresowanych techniką AR polecam strony: 
 
 

wtorek, 31 maja 2011

Mężczyźni wcale nie są wyżsi

Żyjemy w wieku XXI, wieku rozwoju, kariery i  praw kobiet. Współczesne damy sukcesu, czarujące bizneswoman i zaradne życiowo singielki, które pod każdym względem dorównują facetom. Skąd taki obrót spraw? 


Kilka stuleci temu największym marzeniem kobiety było wyjście za mąż i spokojne życie w domowym zaciszu. Kobieta była synonimem posłusznej żony, gospodyni i przede wszystkim matki. Całkowicie zależna od mężczyzny – bez niego jej status społeczny był zerowy. Można z jednej strony powiedzieć, że społeczeństwo dojrzało do zmian, a z drugiej, że to wreszcie kobiety odważyły się zbuntować i stawić opór męskiej hierarchii. Wzmogły to czynniki gospodarcze, ekonomiczne, XIX-wieczna industrializacja i umasowienie życia dzięki np. mediom. Każdy z nas zdaje sobie z tego doskonale sprawę. Kobieta XXI wieku to kobieta nowoczesna, pozostałość domowej hierarchii (wszak nadal mamy patriarchat) nie ma żadnego przełożenia na życie zawodowe czy społeczne. Niekiedy może aż za bardzo brniemy we własną niezależność, ale złoty środek jest ciężki do osiągnięcia i mamy coś takiego, że lubimy sięgać skrajności.

Ostatnio myślałam sobie nad sensem kobiecości – o tym, jak różnie, a zarazem spójnie postrzegana jest w różnych kulturach i różnych gatunkach. W podziale na płci jest coś cudownego – ludzie instynktownie wyczuli, że ma on czemuś służyć i rozdzielenie obowiązków jest konieczne, a w różnych zakątkach świata na swój sposób realizuje się tę ideę. W Afganistanie kobieta nie ma prawa wyjść na ulicę, nie zasłaniając twarzy burką. W Chinach, jeszcze w poprzednim stuleciu, kobieta musiała doścignąć ideału piękna, co ważniejsze było niż zdrowie czy rozsądek (na myśli mam m.in. wiązanie stóp). Indie – wierna żona, czekająca w domu na męża. W kulturze żydowskiej  o przynależności do narodu decyduje matriarchat, a więc pochodzenie kobiety. Natomiast w dzikich zakątkach Ameryki Południowej do dziś stosuje się obrzezanie kobiet, a uznanie społeczne kobieta zyskuje dopiero po ślubie. Martyna Wojciechowska trafnie przedstawiała obraz kobiety w kulturze podczas swoich ostatnich realizacji.


Wydaje się nieco niezrozumiałe, dlaczego te różnice są tak ogromne. Z pewnością  warunki geograficzne w znacznej mierze przekładają się na ukształtowanie kulturowe. Dlatego też kultur nie można porównywać, czy wartościować. Każda kultura zasługuje na miano równej i każda ma dowody na to, że jest dobra, ba – najlepsza. Można to ciekawie zilustrować na przykładzie naszej kultury – gdy pojawiają się jakieś nowe trendy społeczne, ekspresowo otrzymujemy ich potwierdzenie w postaci naukowych badań. Celne staje się powiedzenie, że do wszystkiego można dorobić teorię. Jakiś czas temu natknęłam się na psychologiczne badania amerykańskiej profesor Janet Hyde, która zdecydowała się obalić stereotypy i wykazać współbrzmienie płci w braku różnic. Idealnie, jeżeli chodzi o współczesną kobiecą dominację i konkurencję choćby na stopie zawodowej.

 

Ale wpierw należałoby zastanowić się skąd biorą się określone wzorce i schematy zachowań w poszczególnych kulturach. Skąd ludzie – w różnym wieku, a więc z doświadczeniem, bądź nie, wiedzą, jak odnaleźć się w rozmaitych sytuacjach interpersonalnych, a konkretnie aktach damsko – męskich? Niewielu podważy stwierdzenie, iż kobiety to płeć piękna i bezbronna, a mężczyźni to świetni znawcy samochodów i rozmaitego sprzętu, z wyśmienitą zdolnością orientacji w terenie. Mężczyźni uznawani są za małomównych i często niewiernych, kobiety zaś są złymi kierowcami, a rozmawiają z przesadną przyjemnością. Ale czy aby na pewno tak jest? Wyniki badań profesor z Uniwersytetu Wisconsin w Madison były zaskakujące! I teraz panowie ciarki na plecach jak najbardziej wskazane. Ponoć w większości przypadków nie można było odnaleźć żadnych znaczących różnic między płciami, co dotyczyło m.in. rozumienia matematycznego, umiejętności językowych, zdolności przywódczych w pracy zawodowej czy gotowości niesienia pomocy innym ludziom. Wprawdzie prof. Hyde znajdywała różnice – były jednak one bardzo niewielkie. W 80% przypadków badanych stereotypów różnica między kobietą, a mężczyzną była bardzo niewielka, nawet bliska zeru. Jeżeli chodzi o zdolność wyobraźni przestrzennej, mężczyźni przeważają o kilka procent nad kobietami. Oczywiście nie zamierzam przekonywać nikogo co do racji tych badań, niech pozostaną pewną ciekawostką i zmuszą nas do zastanowienia się, skąd biorą się wspomniane wcześniej stereotypy. Czy mężczyźni rzeczywiście są lepszymi kierowcami? Niekoniecznie. Wiedza na temat płci nie powinna opierać się na różnicach między nimi, a na różnicach wewnątrz każdej z nich. Wbrew pozorom dwóch mężczyzn i dwie kobiety różnią się od siebie bardziej niż statystyczny mężczyzna i statystyczna kobieta. Patrząc w ten sposób, lepiej jest mówić o podobieństwach między płciami, niż o różnicach.

Zjawisko to doskonale widać, porównując wzrost mężczyzn i kobiet. Statystycznie mężczyźni są średnio kilka centymetrów wyżsi od kobiet. Średnia ta jest jednak tylko wielkością statystyczną – a więc nie odzwierciedla rzeczywistości, bo niewiele mówi o spektrum normalnego rozmiaru ciała. Mężczyzna średniego wzrostu może mieć  od 1,60 do 1,95 – a to przecież ogromna rozpiętość. Rezultat brzmi zdumiewająco – jest jednak zgodny z prawdą: większość mężczyzn jest niższych niż wysoka kobieta. Na przekór wszystkim ogólnoświatowym wyobrażeniom. Mankament tkwi w tym, że za bardzo polegamy na statystykach i wierzymy w wymierne dane. Ostatnia kampania reklamowa firmy XY mówi trafnie, że statystyczny Polak nie istnieje.

Ciekawą kwestią jest ilość słów wypowiadanych przez mężczyzn i kobiety. Każdy z nas jest po części mini badaczem i bez problemu może wypowiedzieć się na ten temat. Zagadnienie to zbadał to Mathias Mehl  z Uniwersytetu w Arizonie. Przy pomocy dyktafonów nagrano zachowania językowe 400 osób. Wedle wyników kobiety wymawiają średnio 16 200 słów dziennie, mężczyźni natomiast 15 700 słów. Jest to znikoma różnica – zaledwie trzyprocentowa. Fakt ten nie powstrzymuje, by wierzyć w skłonność pań do mówienia więcej.


Wniosek? Nie można wrzucać nikogo do „jednego worka” ze względu na czynniki od niego niezależne, takie jak płeć. Każdy z nas jest indywidualnością i w ten sposób powinno się postrzegać człowieka. Wprawdzie jest pewna przyjemność w tym, że możemy uogólniać: mężczyźni są tacy, kobiety są takie… Ale nie możemy zanurzać się w skrajne zakątki kulturowych stereotypów i szufladkować ludzi wg danych kryteriów. Inteligencja w pewnym stopniu polega na tym, że nie posługujemy się utartymi schematami, a wyrabiamy sobie własne zdanie i opinię. Rozwój cywilizacyjny zmusza nas do przystosowania się do nowej filozofii życia, w której mieści się kultura, obyczaje, nasze myślenie i codzienne zachowania. Poprzez to, co myślimy, mamy szansę na kształtowanie współczesnego świata.
 

Dieta-cud? Uważaj!

Po kopenhaskiej, kapuścianej i kanadyjskiej, przyszedł czas na kolejną dietę - proteinową Pierre'a Dukana. Panie, bo to one zwykle próbują kolejnych diet, zwariowały na jej punkcie. W księgarniach niemal wszystkie egzemplarze poradnika doktora Dukana są wykupione, a w hurtowniach brakuje towaru.



- Zainteresowanie jest naprawdę spore. Praktycznie każdego dnia sprzedajemy tę książkę i za każdym razem wyprzedajemy cały nakład - mówi Katarzyna Szpurgis z salonu "Empik" w Szczawnie-Zdroju.
Dieta składa się z czterech etapów. Podstawą jest ograniczenie spożywanych węglowodanów na rzecz żywności wysokobiałkowej. Ale fachowcy ostrzegają: w rzeczywistości traci się głównie wodę, stąd taka szybka utrata kilogramów. 



- Nadmiar białka może spowodować problemy z nerkami, a brak węglowodanów znaczną utratę energii - mówią. Dieta zakłada całkowite wyzbycie się tłuszczów i cukrów, dlatego nie wolno korzystać nawet z oliwy z oliwek. Według dr Dukana idealny zamiennik to... olej parafinowy! Ta oleista, bezwonna i bezbarwna ciecz powstaje przez destylację ropy naftowej. Jest wykorzystywana głównie jako smar do maszyn i urządzeń, które mają kontakt z żywnością (np. w piekarniach). 

A sprzedaż oleju rośnie. Miesięcznie w jednej z wałbrzyskich aptek sprzedaje się go nawet 25 sztuk. Wiele punktów ma teraz promocję na ten produkt. - To czysta chemia i nie polecałbym spożywania tego oleju, a już na pewno nie w nadmiarze - mówi Jarosław Kamil, chemik. Ale, jak można wyczytać na forach, odchudzające się panie smażą na nim naleśniki, dolewają do sałatek, pieką...  - Tylko nie może się przypalić, bo w domu śmierdzi świeczką - ostrzega jedna z odchudzających się forumowiczek.
- Byłam bardzo zadowolona z tej diety, schudłam aż 10kg. Jednak bałabym się ponownie ją zastosować, ponieważ słyszałam o powikłaniach zdrowotnych – mówi pani Małgorzata, która stosowała dietę dra Dukana. 



Według dietetyka Justyny Kuśniarz z Centrum Dietetycznego Naturhouse w Wałbrzychu dieta jest wyjątkowo niezdrowa. - Zdecydowanie nie polecam tej metody. Jest zbyt restrykcyjna i występują po niej powikłania: zakwaszenie organizmu, zaparcia, problemy z funkcjonowaniem nerek, nieraz także wątroby - mówi pani Justyna i ostrzega, że zbyt mała ilość węglowodanów wiąże się z osłabieniem i niedoborami energii.
- Po dłuższym stosowaniu występuje efekt jojo, nie można wykluczyć jednej grupy pokarmowej i funkcjonować w normalny sposób. Wszystkim stosującym tę metodę zalecam wykonanie badań lekarskich, szczególnie pod kątem sprawności nerek - apeluje dietetyk.



Piękno to niekoniecznie szczupłe ciało, co zewsząd sugerują nam massmedia.  Dążenie do idealnej figury nie może odbywać się kosztem naszego zdrowia. A jeżeli już zaczniemy stosować jakąś dietę, róbmy to z głową.

poniedziałek, 23 maja 2011

Pac-Man

Pac-Man - któż z nas nie zna tej gry? Zjadanie kolorowych kulek i uciekanie przed złośliwymi duchami przysparzało nie mniej emocji niż obecne, o wiele bardziej zaawansowane graficznie, gry.



Gra została wydana w 1980 roku przez japońską firmę Namco. W pierwotnej wersji nosiła nazwę Pakku-man (jap. パックマン), co było zainspirowane zwrotem paku-paku taberu (jap. パクパク食べる), przybliżone polskie tłumaczenie brzmi  "jeść kłapiąc ustami " (źródło: Wikipedia). Później jej autor, Tōru Iwatani, zdecydował się nazwać ją Puck-Man. W krajach anglojęzycznych zmieniono puck na pac ze względu na skojarzenia ze słowem fuck :) 

Początkowo dostępna była w automatach z grami, stopniowo przystosowywano ją do platform gier.
Zasad gry chyba nikomu nie muszę przypominać, każdy na pewno w tę grę kiedyś grał :)



W Pac-Manie ustanowiono rekord świata, który nie jest możliwy do przebicia. 3 lipca 1999 roku Billy Mitchell przeszedł w 6 godzin wszystkie 255 plansz i osiągnął maksymalną liczbę punków: 3,333,360. Jego Pac-Man zjadł wszystkie kulki, wszystkie duszki i premie w postaci owoców. Nie stracił ani jednego życia!

Pac-Man doczekał się także swoich piosenek, w których wykorzystano motywy dźwiękowe z gry. 

Buckner & Garcia w piosence Pac-Man Fever:


Bloodhound Gang - Mope:

22. maja minęło 31 lat od momentu wydania gry.

 

 Pac-Man to już nie tylko gra. Jego wizerunek stał się częścią kultury popularnej.

 





Zapraszam do relaksowania się przy grze Pac-Man  :)

 

piątek, 29 kwietnia 2011

Duch przyjaźni

W świąteczne dni dane mi było trochę podróżować "uroczym" pkp. Oczywiście nie mogło zabraknąć lektury. Tym razem padło na "Wysokie Obcasy". Numer marcowy - bardzo ciekawy. Ale jeden tekst spodobał mi się szczególnie, mianowicie wywiad z Cezarym Wodzińskim, filozofem. Przytoczę tu fragmenty jego wypowiedzi, ponieważ uważam, że warto zastanowić się nad kwestią przyjaźni.


(...)
"Słowo "przyjaśń" jest przychylne, poufałe, łagodne. Jaśniejsze i bardziej lekkomyślne niż "przyjaźń". I - najważniejsze! - nie ma w sobie egoistycznej cząstki "jaźń", a tym samym sugestii, że źródłem przyjaźni jest moje "ja".
"Ja", które może łaskawie zaprosić kogoś do siebie, na swoich warunkach i dla zaspokojenia egoistycznych potrzeb. W przyjaźni nie ma na to miejsca. Przyjaźń zakłada, że "ja" ustępuje - że się wycofuje z gry, zawstydzone swoją potrzebą bycia na pierwszym planie, wolą dominacji. Stoi sobie z boku i co najwyżej przygląda się zdziwione.
Przyjaźń nie rozgrywa się między "ja" i "ty", lecz "pomiędzy", które powstaje wtedy, gdy oba "ja" rezygnują ze swoich egoistycznych pretensji i ustępują sobie miejsca. Przyjaźń potrzebuje paradoksalnego dystansu - dystansu, który zbliża. Jak gdyby między "ja" i "ty", które oddają się przyjaźni, wkraczał ktoś trzeci, który nas, przyjaciół, przekracza, jest czymś więcej niż my, przewyższa prostą sumę "ja" plus "ty". Taki duch czy - może lepiej nazwać go z grecka - daimon przyjaźni."


 (...)
"Przyjaźń należy do istot płochliwych i dyskretnych. Próżno szukać jej definicji. Lepiej się przyjaźnić, niż ją definiować."
(...)
"Najważniejszym gestem, jaki się wykonuje wobec drugiego człowieka, jest pozwolenie mu na bycie takim, jaki jest."
(...)
"Dar przyjaźni pozwala się odmieniać, być innym, niż się jest. W przyjaźni ryzykuję więc własną niewzruszoną tożsamość, pozwalam sobie nie tylko być z Innym, ale i być innym. Przyjaźń otwiera szeroko okna i drzwi mojego świata."
(...)
"Duch przyjaźni po prostu bierze nas w posiadanie."
(...)
"Wolność od oceniania to jedna z najbardziej urodziwych stron przyjaźni. Żyjemy w świecie pełnym ocen. Co za ulga znaleźć się w takim ustronnym miejscu bez ocen! Świat rządzony przez ducha przyjaźni obywa się bez ocen, więcej - wystrzega się ich jak zarazy, podejrzewając słusznie, że mogą tu tylko szkodzić, a nawet wyznaczać kres przyjaźni."
(...)
" Na przyjacielu nie można się zawieść. Gdy przychodzi moment zawodu, przyjaciela już nie ma, przyjaźń się kończy. Niezawodność jest sercem przyjaźni, choć nie oznacza to żadnego pisanego czy niepisanego zobowiązania. Zawał serca w przyjaźni kończy się rozejściem."
(...)
"Żal mi wielu przyjaźni urwanych czy niedokończonych. Przyjaźń nie jest dana raz na zawsze, nie ma żadnej gwarancji, że będzie trwała wiecznie Może się nagle skończyć, nawet bez powodu. Brak gwarancji, ryzyko niepewności są nieuchronnie wpisane w przyjaźń. (...) Jak się nie dokłada do ogniska, ogień zgaśnie."
(...)
"Przyjaźń to taki dziwny rodzaj "samotności" we dwoje."



Są to fragmenty wypowiedzi Cezarego Wodzińskiego w ramach wywiadu Aleksandry Klich dla "Wysokich Obcasów", nr 1 (4), marzec 2011.